Dobry prawnik jako atrybut frankowicza

Bez wątpienia, kształtująca się w szybkim tempie linia orzecznicza w materii kredytów frankowych napawa optymizmem. Szczególnie usatysfakcjonowani, co oczywiste, są kredytobiorcy, którzy uzyskali już korzystne rozstrzygnięcia w procesie sądowym. Ci, którzy nie zdecydowali się jeszcze na pierwszy krok z pewnością już dziś mogą zadać sobie pytanie: kiedy jak nie teraz? To właśnie tej grupie frankowiczów dedykujemy dzisiejszy wpis.  

Z pewnością wobec licznych wiadomości docierających do opinii publicznej na temat wygranych z bankami spraw sądowych, wielu kredytobiorców kredytów indeksowanych bądź denominowanych do franka szwajcarskiego zastanawia się, czy w obecnym stanie rzeczy profesjonalna pomoc w prowadzeniu spraw sadowych nie jest już zbędna.

Prawdą jest, że zorientowany kredytobiorca, władający dostateczną wiedzą oraz umiejętnością segregowania treści zawartych w witrynach internetowych dedykowanym tej grupie odbiorców, bez wątpienia poradzi sobie ze wstępną oceną umowy kredytowej pod kątem zawartych w niej klauzul abuzywnych. W dobie wszechobecnych kalkulatorów roszczeń- jest również w stanie określić (z wysoką skalą dokładności) wysokość roszczenia względem Banku. Nie dziwi więc fakt, że większość funkcjonujących na rynku kancelarii oferuje bezpłatną i zupełnie niezobowiązującą analizę.  

Powyższe doprowadziło do sytuacji, w której coraz większy odsetek kredytobiorców postanawia „wziąć sprawy w swoje ręce” celem uniknięcia ponoszenia kosztów związanych z pracą profesjonalnego prawnika. Dlaczego jednak działanie to nie jest optymalnym rozwiązaniem dla frankowicza?

Powodów jest kilka.  

Sam fakt odciążenia kredytobiorcy od kwestii sporządzania pism procesowych, reprezentowania podczas rozpraw, fachowej analizy prawnej, oceny możliwości oraz potencjalnych kierunków działania (które powinno być wielotorowe) to argumenty uniwersalne, mające zastosowanie w zasadzie do każdego problemu prawnego, z którym borykamy się niemal w każdym aspekcie życia. Niemniej w przypadku procesów z bankami, które mają do dyspozycji zaprawione w bojach działy prawne, które już na etapie przedsądowym potrafią zarzucić kredytobiorcę obszerną argumentacją prawniczą, przez którą przebrniecie wymaga przyswojenia niezrozumiałej terminologii, fachowa pomoc prawna znacząco wesprze konsumenta i w sposób jasny i zrozumiały dla niego rozprawi się z tezami banku.       

Jednakże o wiele ważniejszy jest inny,  kluczowy, acz częstokroć niezauważalny aspekt specyfiki tzw. procesów frankowych, mianowicie: prawidłowo sformułowane roszczenie.  

Na wstępie wskazać należy, że zakres wyrokowania nierozerwalnie związany jest z zakresem żądania. Dyspozycja przepisu art. 321 Kodeksu postępowania cywilnego w sposób jednoznaczny zabrania wykraczania ponad roszczenie zarówno w kategorii ilościowej jak i jakościowej. W uproszczeniu (jeżeli faktycznie mamy rację) dostaniemy maksymalnie tyle ile wyraźnie żądamy. 

Prawidłowo, czyli jak?

Jest to kwestia indywidualna, uzależniona od konkretnego przypadku, jednakże przede wszystkim koniecznym jest mieć na względzie dyrektywy procesowe pozwalające na uregulowanie stosunku na linii kredytobiorca-bank w sposób definitywny, zapobiegający kolejnym sporom. Słowem, roszczenie musi być sformułowane w taki sposób by najpełniej zrealizować interes kredytobiorcy oraz usunąć stan jego niepewności ze skutkiem na przyszłość.  Ważne w tym kontekście jest nie tylko samo literalne sformułowanie roszczenia ale również wewnętrzna jego korelacja a nawet ich kolejność.  

Tytułem przykładu, żądanie zapłaty niepołączone bądź wyprzedzające żądanie ustalenia nieważności jawi się jako „osierocone” i w zasadzie pozbawione jest podstawy prawnej, a w konsekwencji bezskuteczne.  

Z drugiej strony, odnosząc się do roszczenia potocznie nazywanego „odfrankowieniem” należy mieć na względzie, że samo uznanie klauzul za abuzywne, w konsekwencji niewiążące, pozbawione dalej idących żądań nie prowadzi do uregulowania salda kredytu na podstawie nadpłaconych rat czy zwrotu nadpłat. 

Konkludując, pomimo sprzyjających ku temu warunków, decydując się na spór z bankiem zadbać należy o to by zwycięstwo nie było pyrrusowe, a proces w sprawie tego samego kredytu frankowego był jedynym, a nie wstępem do kolejnych kosztownych batalii sądowych. Przejawem przedmiotowej dbałości jest współpraca z prawnikiem specjalizującym się we wzmiankowanej materii, która w finalnym rozrachunku pozwoli zaoszczędzić sporo nerwów czasu i paradoksalnie – również pieniędzy.