Sposoby dowodzenia bezskuteczności egzekucji wobec spółki z o.o.

Odpowiedzialność członków zarządu w razie bezskuteczności egzekucji przeciwko spółce z o.o. w praktyce nieustannie prowadzi do szeregu rozbieżnych interpretacji dyspozycji art 299 Ustawy z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1526). W zależności od pozycji procesowej zarówno koncepcje ofensywne jak i obronne bogate są w często niesłusznie „prawotwórcze” egzegezy każdego zawartego w przepisie słowa.  

W dzisiejszym artykule skupimy się na prawnym oraz realnym (uzasadnionym praktyką obrotu gospodarczego) znaczeniu bezskuteczności egzekucji wobec spółki, której wykazanie warunkuje solidarną odpowiedzialność członków zarządu. 

Zgodnie z dyspozycją przepisu artykułu 299 § 1 k.s.h., Jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. W praktyce, powszechnie podąża się za literalnym brzmieniem przytoczonego przepisu, uznając za jedyny słuszny dowód postanowienie o bezskuteczności egzekucji wobec spółki z o.o. uzyskane przez wierzyciela mającego zamiar pociągnąć do odpowiedzialności subsydiarnie członków zarządu. Zgodnie z tą koncepcją, a contrario, niemożliwym jest pozwać członka zarządu  bez uprzedniego uzyskania tytułu egzekucyjnego przeciwko spółce. 

Ideę taką uznać należy za niewątpliwie niesłuszną. Niejednokrotnie bowiem zdarza się, że z uwagi na wiedzę o całkowitym braku majątku sądowe dochodzenie roszczeń przeciwko spółce jawi się jako całkowicie bezcelowe, a jego istota sprowadza się w zasadzie do zbędnego generowania kosztów, utraty czasu oraz wszczęcia de facto „fikcyjnego” postępowania obciążającego sąd, który na niedobór pracy z pewnością nie może narzekać.  

Przywoływany problem z biegiem czasu nabiera zarówno orzeczniczej jak i doktrynalnej podbudowy, która (bardziej lub mniej celowo) w praktyce zdaje się być często niezauważana. 

Rozważając przedmiotową kwestię wskazać należy na stanowisko Sądu Najwyższego wyeksponowane w wyroku z dnia 26 czerwca 2003 roku, V CKN 416/01, zgodnie z którym ustalenie przesłanki bezskuteczności egzekucji może nastąpić na podstawie każdego dowodu, z którego wynika, że spółka nie ma majątku pozwalającego na zaspokojenie wierzyciela. Korzystając z bogatego, wieloletniego dorobku orzeczniczego warto przypomnieć, że podobne stanowisko reprezentował Sąd Najwyższy już ponad 80 lat temu, wskazując, że wierzyciel nie jest zmuszony do wszczęcia egzekucji, jeżeli z góry wiadomy był mu fakt, iż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie posiada żadnego mienia (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 9 czerwca 1937 r., I C 1927/36, OSN 1938, nr 4, poz. 184). 

Powyższe wskazuje, że katalog środków dowodowych jest otwarty, a co najważniejsze zdecydowanie szerszy niż wielokrotnie zakładają w szczególności pozywani członkowie zarządu oraz ich pełnomocnicy. 

Jeżeli zatem udowodnienie bezskuteczności egzekucji wobec spółki nie zawiera enumeratywnie wskazanych przez Ustawodawcę alternatyw względem tytułu egzekucyjnego, warto przedstawić kilka z nich, których zasadność nie powinna budzić wątpliwości:  

– postanowienie o oddaleniu wniosku o ogłoszenie upadłości z tego powodu, że majątek dłużnika nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania lub wystarcza jedynie na zaspokojenie tych kosztów; 

– postanowienie o umorzeniu postępowania upadłościowego ze względu na brak majątku dłużnika koniecznego na zaspokojenie kosztów tego postępowania; 

– postanowienie o bezskuteczności egzekucji wszczętej przeciwko spółce z wniosku innego wierzyciela; 

– sprawozdanie finansowe spółki, uzasadniające fakt, że majątek spółki nie wystarcza na pokrycie dochodzonej względem członków zarządu wierzytelności; 

– wykaz majątku spółki uzasadniający fakt, że należność wierzyciela nie znajdzie zaspokojenia w postępowaniu egzekucyjnym. 

Mając na względzie podstawowe reguły prawne, jak wskazują powyższe rozważania, nie powinno się za wszelką cenę poszukiwać takiego sensu przepisu prawnego jaki pozwala na uniknięcie odpowiedzialności a w konsekwencji szkodę wierzyciela. De lege ferenda- skoro tak często podkreśla się wagę ekononimiki procesowej, może warto również mieć na względzie ekonomikę „przedprocesową”.