rękojmia konsumencka

Sprzedający odpowiada za wadę nawet jak kupujący o niej wiedział, czyli rzecz o dyrektywie 2019/771

Rękojmia konsumencka. Nie ma, ale trzeba ją stosować.

W ostatnim kwartale 2021 r. prawnicy świadczący usługi dla biznesu bardzo wiele uwagi poświęcali konieczności implementacji dyrektywy o ochronie osób zgłaszających naruszenia prawa UE (potocznie zwanej dyrektywą o sygnalistach). Jej przepisy nie są jednak jedynymi, z których uchwaleniem nie zdążył polski ustawodawca. Od 1 stycznia 2022 r. powinny bowiem obowiązywać krajowe regulacje wdrażające dyrektywę 2019/771 w sprawie niektórych aspektów umów sprzedaży towarów (dalej jako dyrektywa). Powinny, ale nie obowiązują, gdyż proces legislacyjny trwa w najlepsze. Czy to oznacza, że przedsiębiorcy mogą spokojnie czekać i działać po staremu? Niestety nie do końca.

Jaki cel ma dyrektywa 2019/771?

Jednym z celów dyrektywy jest bowiem ujednolicenie na poziomie europejskim zasad realizowania przez konsumentów uprawnień jakie im przysługują w związku z dostarczeniem towarów niezgodnych z umową. Chodzi więc o dobrze nam znane uprawnienia z tytułu rękojmi za wady, które w zakresie odpowiedzialności sprzedawcy za zgodność towaru z umową mają być takie same na całym wspólnym rynku. Zgodnie z art. 4 dyrektywy harmonizacja przepisów ma być pełna, co oznacza, że poszczególne państwa nie mogą zwiększać ani zmniejszać ochrony, chyba że dyrektywa wyraźnie wprowadza margines swobody. Większość jej postanowień nie daje jednak możliwości zmian i w sposób bardzo jednoznaczny definiuje między innymi co oznacza pojęcie niezgodności towaru z umową oraz to, jakie konkretnie uprawnienia i w jakiej kolejności może wykonywać konsument.

Czy kupujący może powołać się na przepisy dyrektywy 2019/771, mimo że nie została implementowana?

No dobrze, ale skoro dyrektywa nie została jeszcze implementowana do polskiego porządku prawnego, to czy konsument w relacji z polskim przedsiębiorcą ma możliwości powoływać się na zawarte w niej zasady? W tym wypadku tak. W kodeksie cywilnym mamy bowiem regulacje związaną z rękojmią, która definiuje zarówno pojęcie niezgodności z umową wyznacza czego konsument może żądać od sprzedającego, czy też to, w jaki sposób sprzedający może się od odpowiedzialności uwolnić. Nakaz prounijej interpretacji przepisów krajowych powoduje, że obowiązujące przepisy muszą być rozumiane w sposób oddający założenia unijnego ustawodawcy. W przypadku relacji przepisów kodeksu cywilnego oraz dyrektywy ma to poważne konsekwencje praktyczne.

 Najpierw naprawa lub wymiana, potem obniżenie ceny lub odstąpienie od umowy

Po pierwsze, na gruncie naszych przepisów nie ma wyraźnej sekwencji roszczeń, a więc poszczególne uprawnienia przysługujące konsumentom nie mają pierwszeństwa przed innymi. Konsument może zatem od razu żądać obniżenia ceny lub od umowy odstąpić, a nie najpierw żądać naprawy lub wymiany rzeczy. Zgodnie z kolei z dyrektywą, konieczne jest najpierw (z małymi wyjątkami) żądanie doprowadzenia towaru do zgodności z umową, a dopiero gdyby to się nie powiodło, można żądać obniżenia ceny lub całkowicie umowę rozwiązać. Dyrektywa w sposób wyraźnie akcentuje zatem sekwencję zdarzeń i wykonywania uprawnień. Ani konsument, ani tym bardziej sprzedający nie może tego jednostronnie zmienić i aby zachować zgodność działania z prawem już teraz trzeba stosować się do tego trybu. Najlepiej poprzez wprowadzenie jednoznacznych postanowień w regulaminach sprzedaży lub postępowań reklamacyjnych. Inaczej przedsiębiorcy narażają się na potencjalne spory z konsumentami, które nie służą nikomu. Zarówno wizerunkowo, jak i finansowo.

Sprzedawca odpowiada za wadę nawet jak kupujący o niej wiedział

Po drugie, i co istotniejsze w praktyce, do góry nogami wywrócony został sposób uwolnienia się od odpowiedzialności sprzedającego za wady jawne, czyli takie, o których konsument wiedział. Odnosi się to w szczególności do często spotykanych sprzedaży, której przedmiotem są np. towary z ekspozycji, zwrócone, niekompletne itp. Na gruncie przepisów kodeksu cywilnego Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady takich rzeczy (ślady użytkowania, brak oryginalnego opakowania, otwarte opakowanie, brak pewnych elementów), jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy. Powyższe oznacza, że wystarczające było posiadanie przez konsumenta informacji o wadzie, przy czym wiedza nie musiała pochodzić nawet od samego sprzedającego, ani być przekazana w momencie zawierania umowy.

Na gruncie dyrektywy rzecz ma się zupełnie odmiennie. Po pierwsze, konsument musi być poinformowany o wadzie w sposób wyraźny o tym, że konkretna cecha towaru odbiega od wymogów zgodności z umową. Informacja ta musi być przekazana w momencie zawarcia umowy, nie zaś na jakimś wcześniejszym etapie. Co jednak najważniejsze, wada musi być wyraźnie i odrębnie zaakceptowana. Spełnienie powyższych wymagań może przy tym wymagać przebudowania całego procesu realizacji umowy, szczególnie gdy mamy do czynienia z zakupami w sklepie internetowym. Okoliczność, że w opisie produktu zostanie wymieniona wada nie będzie wystarczające. O tym fakcie będzie trzeba przypomnieć w momencie realizacji zamówienia, a więc np. w momencie naciskania przycisku „zamów”, a nie „dodaj do koszyka”. Co więcej, za niewystarczające trzeba uznać ogólnikowe opisy wskazujące, że towar może mieć inne cechy. Każda odmienność musi być bowiem konkretnie i wyraźnie zaakcentowana. Na tym jednak nie koniec, gdyż każde odstępstwo od obiektywnych wymogów zgodności z umową musi być dodatkowo odrębnie i wyraźnie zaakceptowane. Nieskuteczna będzie zatem ewentualna argumentacja, że skoro konsument dodał do koszyka towar zawierający w swoim opisie wadę oznacza, że została ona przez niego zaakceptowana. Nie będzie miało przy tym znaczenia nawet to, że towar został przez tą wadę przeceniony i to znacznie. Akceptacja musi być bowiem wyraźna, a nie dorozumiana. Podobnie jak informacja o wadzie, tak i akceptacja musi nastąpić w momencie zawarcia umowy, a więc przy finalizacji transakcji, nie zaś wcześniej (a tym bardziej później).

Praktyczne konsekwencje

Zaniechanie powyższego, a więc brak wyraźnych i konkretnych informacji oraz brak odrębnej i wyraźnej akceptacji wady przez konsumenta nie pozwoli sprzedającemu uwolnić się od odpowiedzialności za taką wadę. Może i zapewne będzie prowadzić to do negatywnych dla przedsiębiorców konsekwencji, np. konieczności wymiany niepełnowartościowego towaru sprzedanego po niższej cenie na towar pełnowartościowy bez możliwości domagania się zapłaty różnicy ceny.

Kiedy przedsiębiorcy powinni wprowadzić zmiany? Jak najszybciej, bo dyrektywa dotyczy umów zawartych po 1 stycznia 2022 r., a więc jej przepisy powinny być już teraz brane pod uwagę.